Hej 👋
Ten newsletter jest dla niezależnych twórców, solopreneurów i builderów, którzy chcą budować rzeczy z sensem bez tracenia siebie po drodze.
Warsztat, który pokazał mi, że nie widzę rzeczywistości, tylko jej render. To, w co naprawdę wierzę, jeśli chodzi o przyszłość pracy, i otwarte zaproszenie. Pytanie, które możesz dziś odpalić na sobie. Lecimy.
🧠 Refleksja tygodnia
W sobotę spędziłem cały dzień na pierwszym z cyklu warsztatów o przekonaniach i mentalnych wirusach wokół pieniędzy. Sześć godzin.
Wyszedłem stamtąd z modelem, który chcę Ci tu zostawić, bo jest za dobry, żeby siedział tylko w moich notatkach.
To, czego doświadczasz każdego dnia, nie jest obiektywną rzeczywistością. To render. Obraz, który Twój mózg składa na podstawie Twojego osobistego systemu operacyjnego.
Ten system pisze się latami. Każde doświadczenie (również z pieniędzmi) coś dokłada. Jedne były wzmacniające. Inne osłabiające. Razem tworzą mapę. I Ty nie patrzysz na sytuację. Patrzysz przez tę mapę.
Mentalne wirusy działają właśnie tam. Nie na wierzchu, w słowach. Pod spodem, w filtrze, przez który w ogóle widzisz, co jest dla Ciebie możliwe.
Wypisywałem na warsztacie swoje przekonania o zarabianiu. Te wzmacniające i te osłabiające. Nie po to, żeby je analizować w nieskończoność. Po to, żeby je zobaczyć. Bo program, który widzisz, przestaje działać w ukryciu.
Padło tam jedno zdanie, które chodzi za mną do teraz. Stan dyktuje dostęp do zasobów.
Nie okoliczności decydują o jakości Twoich decyzji. Decyduje Twój stan. Mózg w trybie przetrwania, w zamrożeniu albo ucieczce, podejmuje gorsze decyzje. Prowadzenie przejmuje zawsze ten, kto ma mocniejszy stan.
Cała ta praca prowadzi do jednego punktu. To ja jestem źródłem. Nie ten klient, nie ta pora, nie ten rynek. Schodzę z poziomu lęku na poziom pragmatyzmu. Jaki ktoś ma problem. Jak mogę go rozwiązać. Rozwiązuję problemy i daję wartość. Reszta to hałas.
Nie naprawiłem w jeden dzień systemu, który pisał się dwadzieścia lat. Ale pierwszy raz zobaczyłem, że to jest system, a nie rzeczywistość. I dlatego idę teraz w pełni w to, w co naprawdę wierzę.
💡 Inspiracja tygodnia
Powiem Ci wprost, w co wierzę, jeśli chodzi o przyszłość pracy.
Przyszłość to firmy jednoosobowe napędzane AI.
Firmy się kurczą. Najdroższym kosztem w wielu biznesach jest człowiek. A przy dzisiejszym AI i automatyzacji jedna osoba ogarnia to, co kiedyś robił cały dział. To nie jest dla mnie prognoza z konferencji. Tak pracuję od wielu miesięcy.
Ale jest haczyk, który widzę w kółko. Większość ludzi nie potrzebuje kolejnego narzędzia AI. Ludzie toną w narzędziach.
Potrzebują systemu wokół AI. Czegoś, co spina te narzędzia w jeden działający operating system dla ich konkretnego biznesu. Coś, co realnie zdejmuje robotę z głowy, a nie dokłada kolejną apkę do listy.
I to jest dokładnie to, co robię i w czym chcę pomagać. Szukam ludzi, którzy już prowadzą biznes i chcą wdrożyć AI do swojej pracy i firmy. Nie tych, co dopiero szukają pomysłu. Tych, co mają już realną robotę do usprawnienia.
Dlatego otwieram coś prostego. Darmowy, trzydziestominutowy call strategiczny. Wchodzisz, patrzymy na Twoją robotę i pokazuję Ci konkretnie, gdzie AI zdejmie Ci najwięcej pracy. Dam tyle wartości, ile zmieści się w trzydzieści minut.
Jeśli potem zechcesz, żebym wdrożył to z Tobą, to już współpraca płatna. Ale sam call jest za darmo i bez żadnego ciśnienia. Jak nie wypali, rozejdziemy się z konkretami w Twoich rękach.
To nie jest pitch. To kierunek, w który naprawdę wierzę, i zaproszenie, jeśli też go widzisz.
Umów darmowy 30-min call strategiczny
🔧 Narzędzie tygodnia
Najlepsze narzędzie tego tygodnia nie jest aplikacją. Jest pytaniem. I możesz je odpalić na sobie jeszcze dziś.
Kiedy coś Cię blokuje, łapiesz się na ogólniku. "Mam opór." "Nie mam weny." "Nie czuję tego." Brzmi jak diagnoza. Jest mgłą.
Dopóki to jest ogólna etykieta, sam się nią hipnotyzujesz. Karmisz historię, zamiast ją rozbroić.
Narzędzie to zejście na język operacyjny. Bierzesz tę mgłę i sprowadzasz ją do jednej konkretnej sytuacji, tu i teraz.
Nie "mam blokadę przed sprzedażą". Tylko "jest poniedziałek, mam wysłać ofertę i boję się, że usłyszę NIE".
A potem rozdzielasz trzy rzeczy, które normalnie zlewają się w jedno.
Bodziec. Goły fakt. Mail, telefon, pusty dokument.
Reakcja ciała. Ścisk, chęć ucieczki, nagłe zmęczenie.
I narracja. Historia, którą doklejasz na wierzch. "I tak się nie uda, nie ma sensu próbować."
Bodźca nie zmienisz. Reakcji ciała nie wybierasz. Ale narracja to jedyny element, który jest do przepisania. I dopiero kiedy je rozdzielisz, widzisz, że pracujesz tylko z tym trzecim.
Następnym razem, kiedy złapiesz się na ogólniku, zadaj sobie jedno pytanie. Co dokładnie, teraz, w tej jednej sytuacji.
Ogólnik to mgła. Konkret to coś, z czym da się pracować.
📈 Rozwój biznesowy
Wróciłem w tym tygodniu do koncepcji, którą Sabri Suby opisuje w "Sell Like Crazy". Godfather Offer. Oferta tak zbudowana, że odmówić jej jest po prostu głupio.
Klucz nie leży w cenie. Leży w strukturze.
Suby układa to w kroki. Najpierw klarowność, komu i co. Potem dorzucasz strategiczne bonusy. Stack'ujesz wartość, element po elemencie, aż lista robi się absurdalnie długa.
Dopiero wtedy pokazujesz cenę, zestawioną z tą wartością. Dokładasz ograniczenie dostępności. Dajesz mocną gwarancję. Jasne wezwanie do działania. I na końcu pokazujesz, co druga strona traci, jeśli nie zrobi nic.
Pokażę Ci to na przykładzie.
Element po elemencie: strona, copy sprzedażowy, SEO, tracking, integracje, setup reklam, trzy miesiące monitoringu, szkolenie, konsultacja. Każdy z osobna ma swoją wycenę. Razem stos wartości wychodzi ponad 12 tysięcy złotych.
Cena? Niecałe 6 tyś. zł.
Do tego potrójna gwarancja. Nie zdążę w terminie, oddaję pełną kwotę. Nie spodoba Ci się strona, poprawiam bez limitu przez miesiąc. Nie dowiozę umówionej liczby leadów, kolejny miesiąc pracuję za darmo.
Zobacz, co się tu stało. Druga strona nie porównuje 6 tysięcy z zerem. Porównuje 6 tyś z dwunastoma.
A ryzyko, że to nie zadziała, leży po mojej stronie, nie po jej.
Oferta nie do odrzucenia to nie niższa cena. To taki stos wartości i tak przesunięte ryzyko, że "NIE" przestaje mieć sens.
Przesunięcie jak największego ryzyka na siebie, a nie na potencjalnego klienta, z którym dopiero zaczynamy budować relację i zaufanie.
🎧 Pocztówka z podróży 🌏
Koh Phangan, niedziela.
Jedno mnie w tym tygodniu rozśmieszyło. Na parkiecie nie mam żadnej blokady ekspozycji w tańcu.
Kiedy podróżuję sam, taniec jest dla mnie aktem odwagi. Wchodzę w pierwszy rząd, zamykam oczy i jestem totalnie sobą, bez patrzenia, kto widzi.
Ta sama ekspozycja, której boję się przed kamerą, na parkiecie jest moją naturą.
Więc to nie jest pytanie, czy potrafię się pokazać. To pytanie, gdzie sobie na to pozwalam, a gdzie jeszcze nie.
W sobotę wyszedł 8 odcinek "Solo z Maszyną" z Jackiem.
Tym razem o FOMO w AI.
💬 Przemyślenia? Komentarze? Odpisz na tego maila!
Dzięki, że jesteś.
Pięknego tygodnia i do następnej niedzieli ✌️
Bartek